……… trzymam kciuki. Nie będę jadła, nie będę piła, nie będę sprzątała ani spała (!) tylko kciuki trzymała.
Gdyby to ode mnie zależało film dostałby wszystkie Oskary razem wzięte i każdy z osobna. Po raz pierwszy zobaczyłam grającego Tomasza Kota. No i od razu się zakochałam. Zresztą reżyser jest także wart grzechu. Obaj panowie w moim typie i prawie tak przystojni jak mój mąż ;))))) Joanna Kulig to klasa sama w sobie i życzę jej wielkiej, międzynarodowej kariery. Mam nadzieję, że nie roztrwoni swego wielkiego talentu grając w jakiś byle jakich, zaściankowych produkcjach. W kinie byłam wzruszona, poruszona i nawet zapomniałam troszeczkę o bólu. Po skończonej projekcji na sali panowała długa, pełna aprobacji cisza. Ba, niektórzy widzowie wycierali ukradkiem oczy.
Czy może być piękniejsza recenzja?
A propos kina: dzięki ci tutejszy uniwersytecie za kino bez żarcia i bez picia. I bez reklam. Chwała wam za to, że jeszcze ktoś myśli o takich ludziach jak my, którzy potrafią wytrzymać w skupieniu 90 minut. Oczywiście kino jest niszowe i wymaga sponsoringu. I uniwersytet wraz z naszym miastem właśnie to robią. DANKU WEL LEUVEN!!!!!!!!
Tutejsza prasa i krytycy filmowi zachwyceni i piejący z zachwytu solidarnie jednym głosem. W polskiej natomiast prasie sporo krytyki. Zawiść? Zazdrość? Kompleksy? Wszystko razem? Typowe i bardzo smutne dla nas Polaków. Niestety. W komentarzach do „Zimnej wojny” aktorka kilka razy została nazwana „cycatą babą”. Pięknie, subtelnie i jakże wyrafinowanie.
Tak więc do dzieła. Stare pryki z Akademii Filmowej spiszcie się jak trzeba.
.
Na zdjęciu Joanna Kulig z nagrodą (wiem, wiem, że nie jest nominowana).