
Rozkołysały się drzewa na wietrze.
Szemrała cicho rzeczka.
Zaśpiewał kos w leszczynie.
Zamknęłam oczy.
Odpłynęłam bardzo daleko.
Do krainy bez bólu.
Bez cierpienia.
Zastaliśmy sami.
Zakołysała się ziemia.
Splotły się razem dwa istnienia.
Trwaj chwilo.
Trwaj.
I proszę.
I błagam.
Niech nic się nie zmienia.