Monthly Archives: December 2020

2020/2021.

To jest ostatni wpis w tym roku.
Z powodu oczywiście CORONY mąż nie wykorzystał wielu dni wakacji, a więc od jutra będzie w domu i będziemy świętować i “świętować”.


Życzę, aby magia Wigilijnego Wieczoru przyniosła Wam radość i spokój, a także nadzieję na nowy lepszy 2021.

Bye, bye 2020  !!!!!!

Idą Święta, idą…. .

Wygląda to jak science fiction?
A nie jest. W tym roku wolno nam zaprosić JEDNĄ (sic) osobę na Święta. Kretyństwo. Czyli można zaprosić np. matkę, ale ojca już nie. Lub np. syna, ale bez żony. A najlepiej to zostawmy starszych ludzi samym sobie. I niech se starzyki radzą. A co?

Kto to wymyślił?
Dodam tylko że (na szczęście) dzieci „się nie liczą”.

Zarządzenie jest totalnie krytykowane, ale jak do tej pory decydenci milczą. Nie zgadza się z tym i prawica, i lewica, i środek, i koniec, a nawet początek. ZGODNIE. Zwykli ludzie także grzmią jak tylko mogą i potrafią.

Do dzisiaj nic się nie zmieniło.

Obostrzenie będzie totalnie łamane. Także przez nas. Dzielnie i z determinacją respektujemy narzucone przez zarazę nakazy i zakazy, ale chyba jednak, na Boga, są jakieś granice?


Pora umierać.

Życie się wyżyło.

Zmęczenie się zmęczyło.

Znużenie się znużyło.

Miłość się wykochała.

Lecz rdza w sercu pozostała.

Listy dawno napisane

Hulaj dusza.

Co jest grane?

A na ranach już skorupa
Bicia serca nikt nie slucha.

Nawet mleko się rozlało?


No i co nam pozostało?

Gastronomiczna solidarność.

Jako przykładni obywatele robimy bez szemrania to, co nam każą. A jeszcze chętniej to o co nas poproszą.

Restauratorzy (podobnie jak fryzjerzy) pewnie zbankrutują. Wielu z nich przygotowuje menu na wynos. I proszą, aby w ten sposób ich wspomagać. No to wspomagamy, z wielką przyjemnością zresztą.

Tak więc w prawie każdy weekend „chodzimy” do restauracji, które są oczywiście zamknięte.

W ubiegłą sobotę zamówiliśmy, bardzo pyszne zresztą, meksykańskie jedzenie, a ja po raz pierwszy w życiu samodzielnie zrobiłam Mohito. Wyszło naprawdę fajne.


W poprzednią sobotę zaś byliśmy na sushi. Sushi kochamy oboje, a ja dodatkowo uwielbiam ichniejszą zupę zwaną Miso. Mąż przepada za nią średnio, ale się „poświęca”.

A jeszcze wcześniej zamówiliśmy typowe belgijsko – francuskie jedzenie. Kto tej kuchni nie zna niech żałuje.

Dodam, że wspomagamy restauracje w których w normalnych czasach regularnie bywaliśmy.

Zastanawiam się nad przyszłym weekendem. Chodzi mi po głowie kuchnia włoska lub hiszpańska. Mamy to szczęście, że u nas w mieście prawie wszystkie kuchnie świata są dostępne. Boleję nad tym, że nie ma żadnej knajpy serwującej polskie żarcie. Szkoda.


I oto jak proste, łatwe i przyjemne  może być życie. Nawet w pandemii.

Insomnia.

Boże, jak ja marzę o tym, żeby się tak zwyczajnie i po ludzku wyspać. Jakieś tak np.6 godzin. Pod rząd i bez żadnej przerwy.

Mam wszystko co jest potrzebne do snu: wygodne lóżko, dobry materac, leciutkie, cieplutkie kołdry. Mieszkam w cichym miejscu gdzie nikt i nic nie hałasuje, a psiaki nie szczekają. W sypialni mamy ciemno i chłodno, i jest ona regularnie i dokładnie wietrzona. Na ścianie wisi zegar, który jest wyłączony i nie tyka. W nie mamy tam telewizora, ani nie czytamy przed zaśnięciem (jak radzą mądrzy ludzie). Łóżko i pokój służą tylko i wyłącznie do spania….aczkolwiek przyznaję, że zdarzają się tam czasami inne, fajne rzeczy. Żyć, nie umierać. Ale co z tego jak ja najzwyczajniej w świecie NIE ŚPIĘ. Nie i już. I to nie tylko z powodu bólu. Więc dlaczego? Pojęcia zielonego nie mam.

Przewracam się z boku na bok i wiercę nieustannie starając się nie budzić męża. Na szczęście on ma sen zdrowy i mocny.

To ma niestety swoje beznadziejne konsekwencje rano. Wstaję bowiem bardziej zmęczona niż się kładłam spać. Sytuacja się powtarza i jest, obawiam się, patowa.

A ja po prostu zwariuję.

„Bezsenność, agrypnia[3] (łac. insomnia) – zakłócenie stanu zdrowia, w którym niewystarczająca jest długość snu lub niezadowalająca jego jakość. Może polegać na trudnościach w zasypianiu, wczesnym przebudzaniu się, wybudzaniu się w trakcie snu lub na złej jakości snu, czego następstwami w ciągu dnia są uczucie braku wypoczęcia, gorsze samopoczucie, drażliwość, osłabienie koncentracji i zdolności uczenia się. Bezsenność może być rozumiana albo jako objaw, albo jako odrębna jednostka chorobowa.

Do głównych nawykowych błędów, które naruszają zasady higieny snu i odpowiadają za bezsenność, należą[1][5][7]:

  • siedzący tryb życia, deficyt wysiłku fizycznego
  • szkodliwe nawyki żywieniowe np. spożywanie wieczorem obfitych, ciężkostrawnych posiłków
  • niekomfortowe warunki do snu (np. niewygodne łóżko, zbyt wysoka lub zbyt niska temperatura w pomieszczeniu, hałas)
  • stosowanie wieczorem środków pobudzających (kofeinynikotyny) oraz alkoholu
  • podejmowanie pobudzających aktywności przed snem (np. oglądanie budzących silne emocje filmów lub korzystanie z gier komputerowych o podobnym wpływie)
  • wykorzystywanie łóżka nie tylko do spania i współżycia seksualnego, lecz również do innych aktywności takich, jak oglądanie telewizji czy czytanie książek w pościeli (nadmierna ilość czasu spędzanego w łóżku)
  • nieregularne godziny zasypiania i wstawania, np. wynikające z pracy zmianowej
  • częste drzemki w ciągu dnia
  • próby wyrównywania niedoboru snu poprzez wcześniejsze kładzenie się spać lub pozostawanie dłużej w łóżku po bezsennej nocy
  • próby zaśnięcia „na siłę” i oczekiwanie na sen w łóżku, nawet wtedy, gdy sen nie przychodzi
  • wieczorne oczekiwanie z napięciem i lękiem na to, jaka okaże się kolejna noc

Bezsenność może występować w przebiegu takich chorób jak[1]:

                                                             (Wikipedia)