Den Haag.

                       Spędziłam w tym pięknym mieście kilka dni.
Haga jest nie tylko urzekająca, szczególnie jej stara część, ale także bardzo ważna dla Holandii oraz dla Europy. I to właśnie Haga jest stolicą Niderlandów, a nie Amsterdam.

Wymądrzam się?
Pewnie. Kto bogatemu zabroni, jak mawia moja siostra.  

                    Haga to nie jest wielki, przepełniony Amsterdam czy Rotterdam. Jest spokojnie i dla ludzi. Wszędzie można dojechać na rowerze, a komunikacja miejska jest super. Nie tylko punktualna, ale także czysta i przyjazna ludziom niepełnosprawnym.

Zamieszczam parę, jak zwykle wysokiej klasy, zdjęć.

Den Haag.


Den Haag1.

 

Wejście do China Town.



Den Haag2.

 

Den Haag3.

 

 Den Haag8.

 

Den Haag4.

 

A tu pracuje król.



Den Haag5.

 

 

 Często stare miesza się z nowym i nie wiem czy mi się to podoba.

 

 

C.d.n.

 



Prognoza pogody.

Prognoza. Zachmurzyło się niebo

 I co komu do tego?

 

 Zachmurzyło się czoło

 A w koło tak wesoło.

 

 Zachmurzyła się dusza

 Nikogo to nie wzrusza.

 

 Zachmurzyło się serce

 Choć od lat w poniewierce.

 

Zachmurzona cała bognna

Choć to prawda niewygodna.

 


Wszędzie tylko chmury, chmury

Świat jest szary i ponury.

 

Wiary i nadziei brak.

 

Został tylko deszczu smak.

 


Się nudzę i marudzę.

                 Chociaż to nie jest dokładnie prawdą, ale ładnie brzmi w tytule. Natomiast prawdą jest, że leje, leje i leje. A jak nie leje to wieje i to tak intensywnie, że sama sobie nałożyłam areszt domowy.

„Pogoda nie zachęca do wyjścia na zewnątrz”. Usłyszałam w radio. Halo. Nie zachęca? 

 Uniemożliwia wprost wyjście z domu. I to w moim przypadku skutecznie.


                        Zobaczyłam jakieś seriale, poklikałam po necie, obejrzałam to największe w świecie targowisko próżności zwane Oscarami (a filmy kocham i uwielbiam) i przeczytałam co nieco. Dostałam w prezencie książki z Polski niejakiej Moniki Szwaji. No Chryste!
Mam nadzieję, że nie jest to wiarygodna reprezentantka współczesnej literatury polskiej. Proszę niech mnie ktoś oświeci „w temacie”.

Ikroopko?

 

                   Poćwiczyłam trochę języki obce. Wpadły bowiem na widzenie do więzienia 3 koleżanki (każda osobno i każda z butelką wina) i za cholerę żadna nie mówi po polsku. Ale szkodzi nic (dosłowne tłumaczenie z niderlandzkiego).


                          Mąż zachęca mnie do poukładania w szafach. No ale nie mogę, gdyż jestem przecież zajęta niezwykle ważnymi dla świata dywagacjami na temat najładniejszej i najokropniejszej sukni w Hollywood Btw. jak dla mnie to
Emma Stone nie miała konkurencji i wyglądała nie tylko cudownie, ale także z klasą. Dakota Johnson wyglądała zaś dokładnie tak jak gra. Czyli tragicznie. I kłaniaj się nisko wszechobecny nepotyźmie.

A co? Wszyscy się znają i wypowiadają….. to ja także.



Muzyczny orgazm.

         No to jest po prostu cudo.


     Można sobie siedzieć na własnej sofie, nawet w kapciach i w piżamie, w ciepełku, popijać to co się chce i z kim się chce, a najlepsi muzycy grają, grają i grają. Niedawno tak się zasłuchałam, że prawie straciłam rachubę czasu.

Taki orgazm muzyczny zdarza mi się nieczęsto. A szkoda. Wielka szkoda.

Żyć nie umierać.


The Berliner Philharmoniker

 

 Z serca polecam.

 

P.S.

               Aaaa….zapomniałam dodać, że można także w czasie koncertu smarkać, kaszleć, kichać, gadać czy , o zgrozo, rozmawiać przez telefon. I nikt się nie gorszy.



Ja.

RZS.

 

Czyli:

 

Emocjonalnie. Jestem skończona.

Psychologicznie. Jestem wyczerpana.

Duchowo. Czuję się martwa.

Ale ciągle się uśmiecham. 

 

                                                    (Tłum. angielskiego własne).

 



Iluzja.

 Gdzieś byłam.

 Kogoś kochałam

 Marzyłam

 I śniłam.

 Podobno

 Świeciło słońce

 I grzało

 Zmarznięte dłonie.

 

 Podobno

Piękny motyl

Usiadł na mojej dłoni.

Otuliłeś go ręką by od wiatru osłonić.

Podobno

Chciałeś

Mnie przytulic.

Niestety

Budzik zadzwonił.




Marzy mi się…..

No właśnie co?


                      Ludzie marzą o wielkich pieniądzach, willach, jachtach czy samolotach. Marzą o podróżach. Nie należy pomijać marzeń o samochodach.

Ludzie marzą o wielkiej miłości czy o nieprzemijającej urodzie.

A ja?
Ja marzę bardzo trywialnie o tym żeby chociaż raz przespać całą noc. Takie na przykład 8 godzin. Bez przebudzenia z bólu i bez łykania tabletek, które dosłownie zwalają mnie z nóg i rano jestem prawie nieprzytomna.

Chociaż jedną noc proszę. Bardzo proszę.
Amen.




Konsylium……

……lekarskie się  zebrało.

Dywagowało, myślało i po brodach się drapało. Widział ktoś może profesora bez brody?

Konkluzja w sprawie mojej ewentualnej operacji kręgosłupa jest oczywista. Żaden z nich nie odważy się jej przeprowadzić.

A moja konkluzja?

D*pa zimna. Ot co.