Motylek.

Rozpostarł z trudem

Wątłe skrzydełko

Bolało.

Próbował odlecieć

Bolało.

Chciał usiąść

Na brzegu stokrotki

Bolało.

Przywołał

Wspomnienia z dzieciństwa

Bolało.

Miał zamiar

Się kochać z panią motylkową.


Bolało.

Ja już nie chcę

Więcej nie mogę

Proszę i proszę

Niech ktoś zabierze TO ciało.

Choinka.

undefinedOtulmy choinkę

Łańcuchem pomyślności

Posadźmy na szczycie

Złotą gwiazdę fortuny

Niech usiądą na niej anioły

Niosące w konewkach

Rześkie powietrze

Ozdóbmy choinkę

Czerwoną wstęgą miłości

Dodajmy kilka kropel aromatu

Zrozumienia

Orzeźwijmy ją

Łzami szczęścia

Et voilá

To są moje dla was

Życzenia.

To jest z całą pewnością ostatni wpis w tym roku. Mąż od poniedziałku nie pracuje, a goście są już spakowani. Odkąd zaczęłam samodzielnie myśleć mój stosunek do Świąt, Nowego Roku i np. Urodzin jest raczej ambiwalentny. I jest coraz gorzej. Wszędzie Mariah Carey lub Jingles Bells . Ta pierwsza zarabia miliony dolarów torturując ludzi na całym prawie świecie. Tutaj kolędy są poprzerabiane na reklamy płynu do prania lub serów. Zgroza.

Ale cóż. Jest jak jest.


Trzymcie
się zdrowo i ciepło.
I do napisania gdzieś tam w styczniu.

Depresja.

Się wlecze

I pląsa

Owija

Kaleczy

I kąsa.

Uwodzi

I zwodzi

Po cichu

Znienacka podchodzi.

Jest wszędzie

I nigdzie

W kredensie

I w windzie.

Lekarstwa olewa

Z doktorów się śmieje

Tańczy na stole

Chichocze okrutnie

Odbiera nadzieję.