Jak osioł.

                                     No niestety, nie ma co ukrywać. Czuję się kiepsko, a dzisiaj w nocy ból znowu osiągnął swoje apogeum. Na dodatek mój chirurg przebywa na urlopie, a ja uparłam się jak osioł aby nie iść do innego lekarza, ani na pogotowie. W żadnym wypadku.

Ratunku.

 

Choroba czwartej rano.

O czwartej rano,

jak pożar,

budzi mnie ból.
Wstaję.
Czepiając się ścian wchodzę do łazienki.
Wątpię w istnienie Boga,

dobrych ludzi,

ciebie.
Dzwonię do zegarynki.
Jest.

                                          (Agnieszka Osiecka).



Cysty.

                               Zawsze, kiedy jest gorąco “coś” się dzieje z moją skórą. Chory system immunologiczny staje się wtedy jakby bardziej „chorszy”. Tak się zdarzyło oczywiście i w tym roku. Miałam już jakiś rodzaj gangreny na nogach, potem na plecach. Leżałyśmy sobie obie (ja i ta gangrena) przez tydzień w szpitalu gdyż nie reagowała na żadne antybiotyki.

Ale ter zake czyli do rzeczy po flamandzku.

                    Na lewej piersi, pod pachą pojawiła się mi cysta, a tak w zasadzie to nawet dwie. Obie zostały wczoraj usunięte i nie są złośliwe. Pomimo miejscowego znieczulenia zabieg bolał jednak okrutnie. Dziwię się tym cystom. Jest tyle ładniejszych / zgrabniejszych / jędrniejszych i młodszych piersi, a one nic tylko chciały być właśnie u mnie.

                  Usunięcie jak wspominałam bolało, ale trochę znieczulenie wspomógł niewiarygodnie wprost przystojny chirurg.

                  Czy ktoś się kiedyś zastanowił dlaczego akurat w tym zawodzie jest aż tylu przystojnych facetów?

 

Spóźniona na życie.

                               Pędzi jak lokomotywa. Znowu nowa zmarszczka, nowy wałeczek tłuszczu, nowy siwy włos. Nowy krem, nowy balsam cudownie zwalczający celulitis. Skuteczniejszy, lepszy i oczywiście droższy……… jakby coraz mniej działa. Ciało i tak wymyka się spod kontroli. Życie to jednak nie amerykański film gdzie wszyscy wyglądają 20 lat młodziej.

                             Będąc w kraju spotkałam się z moim wujkiem, który właśnie powrócił ze zjazdu swojej grupy studenckiej. Organizują coś takiego co 5 lat. Na pytanie „jak było?” odpowiedział: ogólnie bardzo fajnie, ale „ONI wszyscy się jakoś tak zapuścili i skandalicznie wprost postarzeli”. Był sfrustrowany tym faktem i jakby nawet trochę zniesmaczony. Obejrzałam kilka zdjęć ze zjazdu. Mój wujek nie wyglądał nic a nic młodziej (aby nie powiedzieć, że nawet starzej) niż ONI.

                 Dzieci, które się wczoraj urodziły są już dorosłe. Znajomi, którzy dopiero co skończyli studia piastują poważne urzędy i stanowiska. Z dumą noszą przed sobą spasione brzuchy. Osiedli na laurach skostniali i otumanieni małą stabilizacją. W ogrodzie maleńka wiśnia japońska nie wiadomo kiedy zrobiła się dużym i pięknym drzewem cudownie kwitnącym na wiosnę, która dopiero co się skończyła i zaraz zacznie się od nowa. Pies, który wczoraj przyszedł do nas ze schroniska jest stareńkim, głuchym zwierzem. Właśnie wczoraj przyjechaliśmy do Belgii na rok, a minęło ich ponad 20.

                           Życie, które dopiero się zaczęło zaraz się skończy. A ja na nie zwyczajnie nie zdążę.

 

Niebyt.

Niebyt.

Gdzie jesteś

Kiedy Cię nie ma?

 

Dokąd odchodzisz

Kiedy zapada zmierzch?

 

Jak Cię odnaleźć

Chociaż wiem, że jesteś we mnie?

 

Jak Cię usłyszeć

W hałasie szamocącego się serca?

 

Zostań.
Zagościj.
Niech nie błądzę.
Nadaremnie.

 

Groty jeszcze raz.

Groty6.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Groty7.

 

Groty11.

 

 

 

Groty.

 

 

Groty10.

 

                        Rodzinka była autentycznie zachwycona grotami i pod ogromnym wrażeniem. Ja spędziłam czas siedząc sobie pod tym pięknym drzewem i popijając zimne winko oraz café frappé (ach czegoż to człowiek nie robi dla rodziny :). Groty są trudne do zwiedzania i dostępne tylko dla osób pełnosprawnych.

 

History repeats.

                               Niestety z powodu niewiarygodnego wprost bólu kręgosłupa i paraliżu prawie całej lewej nogi musiałam odwołać moją wizytę w szpitalu z poprzedniego tygodnia.

Idę jutro.

 

Raj na ziemi?

ŻYCIE BEZ BÓLU – RAJ NA ZIEMI ?

Każdy z nas, gdy go coś boli myśli sobie – jak by to było cudownie, gdyby ból nie istniał, ileż mniej cierpień byłoby na tym świecie! Czyżby?
Wyobraź sobie, że chwytasz za garnek z gotującą wodą. Nic nie czujesz. Cudownie! Nie boli! Ale za chwilę stwierdzisz, że na dłoni pojawia się oparzenie. „Dlaczego nikt mi nie powiedział, że ten garnek jest gorący!?” krzyczysz przestraszony. Albo inny przykład. Jesteś zapalonym narciarzem. Każdą wolną chwilę zimą spędzasz na stoku. Jeździsz dobrze i ostro. Od czasu do czasu jednak robisz błąd i lądujesz w śniegu. A raz zdarzyło się, że narta nie wypięła się. Wstałeś, otrzepałeś się, ruszyłeś dalej. A potem znowu na wyciąg i dalej szusujesz w dół. I tak do wieczora. Po powrocie do schroniska z przerażeniem stwierdzasz, że nie możesz zdjąć buta, a stopa jest opuchnięta, sina i zimna. „Dlaczego nikt mi nie powiedział, że skręciłem kostkę!?” wołasz przerażony. 

Tym kimś, czy tym czymś, co mogło cię uprzedzić o gorącym garnku i skręconej stopie jest właśnie ból! Chciałoby się powiedzieć – twój przyjaciel ból.
Sięgnijmy po dalsze, poważniejsze przykłady. Ból jest niejednokrotnie pierwszym zwiastunem choroby, na przykład choroby wrzodowej żołądka, niedokrwienia kończyny, zawału serca, nowotworu. Ból zmusza cię do zainteresowania się czemu boli, zasięgnięcia rady, udania się do lekarza. Jeśli cierpisz na chorobę wieńcową, ból powstrzyma cię przed nadmiernym wysiłkiem. 

A kiedy ból przestaje być twoim przyjacielem? 
Wtedy, gdy odegrał już swoją rolę „informatora”, a mimo to trwa nadal, staje się dokuczliwy i nie do wytrzymania. Kiedy zaboli cię ząb, wiesz, że coś jest nie tak. Po pewnym czasie wiesz już na pewno, że musisz pójść do dentysty. Ale ząb boli dalej! Dentysta przyjmuje dopiero jutro po południu, a przed tobą koszmarna bezsenna noc i długi trudny dzień. Ten ból już nie jest potrzebny. Spełnił swoją rolę. Choć z drugiej strony, gdyby przestało boleć, nie przełożyłbyś wizyty u dentysty na następny tydzień?
Z całą pewnością niepotrzebny i szkodliwy jest ból przewlekły. Trwa i trwa, powodując, że życie staje się koszmarem, nie możesz pracować, spać, stronisz od znajomych, nic cię nie cieszy. Taki ból staje się sam w sobie chorobą. (O bólu ostrym i przewlekłym będziemy pisać dalej). 

Z powyższych rozważań jednoznacznie wynika, że bez bólu nie da się żyć. Organizmy zwierząt i ludzi wykształciły zdolność odczuwania bólu jako mechanizm obronny, jako swoisty system wczesnego reagowania. 

Ból towarzyszył człowiekowi od zarania dziejów. Jako jedne z pierwszych pojawiły się w życiu człowieka właśnie leki przeciwbólowe. Morfina znajdująca się w makówkach znana jest i stosowana od kilku tysięcy lat. Ból przez wieki wstrzymywał rozwój chirurgii. Gdy nie znano narkozy (a poznano ją zaledwie dwa wieki temu!) nieszczęśnicy, którzy byli poddawani zabiegom cyrulików mdleli, a niejednokrotnie umierali z bólu. Ostatnie kilkadziesiąt lat to dynamiczny rozwój wiedzy na temat mechanizmów powstawania bólu, jego istoty i metod leczenia. Pozostało jednak wiele zagadek, wiele pytań bez odpowiedzi. Badania nad bólem stanowią wyzwanie dla lekarzy i naukowców – biologów, biochemików, a nawet fizyków. Ból natomiast stanowi ciągłe źródło cierpienia setek tysięcy ludzi. W dalszej części tego opracowania opowiemy, dlaczego boli (a przynajmniej jak nam się wydaje), dlaczego każdy odczuwa ból inaczej, spróbujemy zróżnicować ból ostry i przewlekły, opowiemy o rodzajach.

     

                                                                     Opracowanie: dr med. Zbigniew Kirkor .


                                                                                                     Specjalista anestezjologii i intensywnej terapii.