Archiwum dnia: 5 września, 2010

Opowieść dla przyjaciela.

                                                           Mąż wyjechany (tak mówiła woźna w moim liceum: “Pani dyrektor nie ma, jest wyjechana”), a mnie jak zwykle ogarnia smutek. W głowie kłębią się i kotłują nieustannie czarne myśli. Świdrują pytania o sens życia. To jest bardzo, ale to bardzo niedobrze, kiedy zostaję na dłużej sama ze sobą. Wielokrotnie byłam już na granicy przejścia na drugą stronę. Brzmi trochę eufemistycznie, ale groźba jest realna. I w zasięgu ręki. W zasięgu ręki.