Monthly Archives: February 2018

Oczekiwanie na….

……. TEN telefon jest naprawdę zabójcze.

Moja teściowa miała rozległy wylew krwi do mózgu i leży w szpitalu. Stan jest ciężki i nierokujący poprawy. W zasadzie jej odejście jest tylko kwestią czasu.


                    Tak więc czekamy i czekamy. Mój mąż niedługo poleci pożegnać się z Matką.
Każdy dźwięk telefonu podnosi mi drastycznie ciśnienie.

Niby to wszyscy dobrze wiemy. Nasi rodzice muszą kiedyś umrzeć. A jednak… .

Ach…. .Ciężko, bardzo ciężko pisać.



RZS, a głodzenie.

                     Reumatoidalne zapalenie stawów (RZS) jest niespecyficznym, zazwyczaj symetrycznym zapaleniem stawów obwodowych, zaliczanym według podziału Amerykańskiego Towarzystwa Reumatologicznego (ACR) do uogólnionych chorób tkanki łącznej.

 

Choroba ta trwa wiele lat i niejednokrotnie prowadzi do postępującej destrukcji zajętych stawów, a w konsekwencji do inwalidztwa. Etiopatogeneza RZS nie jest w pełni znana, ale wiadomo, że biorą w niej udział zarówno czynniki genetyczne, jak i środowiskowe, wśród których znaczącą rolę pełni nałóg palenia tytoniu oraz nawyki żywieniowe.

 

Głodzenie

Od dłuższego czasu wiadomo, że głodzenie ma działanie przeciwzapalne i immunosupresyjne. Stosowane krótkotrwale obniża poziom cholesterolu i nasila usuwanie toksyn z organizmu. Hamuje odpowiedź immunologiczną, zarówno indukowaną przez miogeny, jak i antygeny, zmniejsza syntezę interleukiny 2 (IL-2), zmniejsza liczbę i stopień aktywacji limfocytów CD4+.

 

Pacjenci poddawani kilku- lub kilkunastodniowemu głodzeniu w większości odczuwali poprawę subiektywną, potwierdzaną spadkiem parametrów zapalenia. Niestety, często po zaprzestaniu głodzenia, niezależnie od diety (normalnej, wegetariańskiej czy wegańskiej), następował powrót do stanu wyjściowego.

 

                                                                 (Przegląd Reumatologiczny).



Co za ulga….

…….że już te Walentynki mamy z głowy. Ufffff.

                     Nie musimy więc dzisiaj wieczorem być dla siebie ani dobrzy, ani mili, ani uprzejmi. Powarczymy sobie tylko troszkę podczas jedzenia. Nie muszę się gimnastykować z obiadem. Zrobię tylko zwykle spaghetti bolonaise. Sama radość.

                      Nie martwię się także o żadną sexy bieliznę i bezkarnie ponoszę sobie stare, sprane barchany. Mąż zaś nie musi naruszać karty kredytowej kupując mi znowu te diamenty.

No pięknie. Zwyczajnie pięknie.

 

co.

 

P.S.
Kto regularnie mnie czyta doskonale wie o co chodzi;)))))



Walentynki.

                        Wiem, wiem, że jeszcze za wcześnie na świętowanie. I wiem także, że niektórzy mówią, że to głupota, komercja i że tylko o kasę chodzi. Ale przecież nikt nas nie zmusza do kupowania drogich prezentów czy przebywania w ekskluzywnych restauracjach. Nie musimy się poddawać owczemu pędowi przecież. Sami możemy sobie ten dzień fajnie, i co najważniejsze po swojemu, urządzić. Naturalnie trzeba mieć CO świętować.

Ale do rzeczy.


                       W ubiegły piątek mąż powiedział, że zarezerwował dla nas, na sobotę, naszą restaurację. Super. Nasza restauracja jest prowadzona przez Arabów i takie właśnie jedzenie oferuje. Nazywa się Touareg. Do tego dochodzi śliczny wystrój, arabska, dyskretna muzyka i arabskie absolutne cudeńko w roli jednego z kelnerów. Kiedy siedzieliśmy już w samochodzie mąż musiał nagle wrócić do domu, gdyż zapomniał zabrać swój telefon. Nic nadzwyczajnego, ale zdarzenie to odegrało całkiem istotną rolę w mojej opowieści.


                    W knajpie jak zwykle było cudnie, tajine z kurczakiem i warzywami oraz zimne, marokańskie winko. Wszystko świetne, smaczne i po demokratycznej cenie.

                      Wróciliśmy do domu …. a tu czerwone róże na stole i schłodzona cava w lodówce. Kiedy on to wszystko zrobił? Aaaaa….zaświtało mi w głowie…… ten niby zapomniany telefon.

                    Mąż mówi wiem, że za wcześnie i że wolałabyś świętować jutro, ale mam dwa doktoraty do poprawienia, więc zrobimy to wyjątkowo dzisiaj. Zaczęłam gorączkowo myśleć co my u diabła celebrujemy? I dlaczego mielibyśmy robić to jutro?


Jak to co? Mówi mąż. Zapomniałaś? Przecież jutro są Walentynki!!!!

No i jak tu nie kochać takiego szmyrgla* ? No jak?

 

*Szmyrgiel – gwarowo po śląsku to taki fajny, sympatyczny wariat.



Black mirror.

                        Obejrzeliśmy sporo odcinków. Wciongło nas na kilka dobrych wieczorow.

Niektóre świetne, niektóre znakomite, a niektóre takie sobie. No i niech mnie; co za wyobraźnia. Britisch sence of humor podziwiałam od zawsze i podziwiam nadal. Można się ubawić, zabawić, pomyśleć, ale także przerazić. Jeżeli tak właśnie ma wyglądać przyszłość to ja dziękuję i pora umierać.


 https://youtu.be/jROLrhQkK78