R.I.P. Bognna

Bognna taka jaką była

Życie się wyżyło.

Zmęczenie się zmęczyło.

Znużenie się znużyło.

Miłość się wykochała.

Lecz rdza w sercu pozostała.

Listy dawno napisane

Hulaj dusza.

Co jest grane?

A na ranach już skorupa
Bicia serca nikt nie słucha.

Nawet mleko się rozlało?


No i co nam pozostało?

P.S.

Drodzy wierni czytelnicy blogu Dotyk bólu.

W piątek 8-go stycznia odeszła od nas moja ukochana dziewczyna, żona, mój najlepszy przyjaciel. Odeszła nagle, bez zapowiedzi, we śnie. Obudził mnie Jej ostatni głośny oddech. Ostatni wiersz niezamierzenie okazał się proroczy. Boli strasznie. Tak bardzo się kochalismy.

Świat się kręci dalej a ja nie rozumiem dlaczego.

J. mąż Bognny

37 myśli na temat “R.I.P. Bognna

  1. Blog był bardzo osobisty i chociaż znałem login to na Jej prosbe nie czytałem. „Włamałem” się teraz do blogu aby Was zawiadomić. Dużo i często mi o Was opowiadała. A Ty ikroopko byłaś obecna w tych opowieściach od poczatku ( kilkanaście lat ?).
    Jak do tej pory przeczytałem tylko kilka ostatnich wpisów. Jak się trochę pozbieram to zacznę czytać resztę. Ten blog był Bognnie bardzo potrzebny i długo nie mogła pogodzić się ze zamknięciem blogu na Gazecie.
    Używam konta Bognny wiec będzie to wygladało jakby komentarze pochodziły od Niej za co Was przepraszam.

    J. mąż Bognny

    Polubienie

  2. Bognna! Nie mogę uwierzyć, że tak niespodziewanie nadszedł czas pożegnania! Taką wspaniałą dziewczyną JESTEŚ – nie byłaś ale właśnie JESTEŚ i zawsze BĘDZIESZ!!!
    Do zobaczenia Przyjaciółko, tam gdzie się kiedyś spotkamy ❤ ❤ ❤

    Polubienie

  3. Bardzo, bardzo współczuję… Od wielu lat Bognna była obecna w moim życiu, od tak dawna, że nawet nie wiem, ile lat minęło. Myślałam, że zawsze tak będzie, że będziemy sobie opowiadać o Hektorze i o Panie Psie, że będę mogła komentować jej wpisy, że będziemy się trzymać razem i wspierać się i żartować…
    Proszę się trzymać. Przytulam.

    Polubienie

  4. Zyje jak w filmie ktory ogladam z boku. . Nie moge uwierzyc ze to sie stalo. Ciagle mysle ze Bognna pojechala do mamy w Polsce i wroci za kilka dni. To byly jedyne momenty kiedy bywalem sam w domu. Corka z mezem i wnuki(dwoch chlopcow 10 i 11 lat) bardzo sie mna zajmuja dzieki czemu jakos zaczynam funkcjonowac. Corce tez jest bardzo ciezko. Dobrze ze Hector zmusza mnie do wyjscia na spacery dwa razy dziennie.

    Urne z prochami mam w domu wiec symbolicznie jestesmy ciagle razem.

    J.

    Polubienie

    1. J., wspólnie będzie łatwiej, jestem tego pewna, a codzienność pokona wszechogarniający smutek, choć pewnie musi minąć dużo czasu. Przepraszam, że się tak wymądrzam, ale nie zamykaj się w sobie, chłopaki też płaczą i daj sobie tyle czasu na żalobę, ile będziesz potrzebował. Pewnego dnia obudzisz się i twoja strata nie będzie pierwszą rzeczą o której pomyślisz. Czego i sobie życzę.
      Serdeczności.

      Polubienie

      1. Dziękuje za serdeczne słowa. Nie stronię od płaczu i nie ukrywam łez przed ludźmi. Byliśmy tak bardzo od siebie zależni i uzależnieni o czym wszyscy znajomi i przyjaciele wiedzieli i wielu nam tego zazdrosciło . Rozumiem, ze Ty tez miałaś ostatnio bolesne przeżycia?
        J.

        Polubienie

    2. Jesteś wspaniały. Poza ogromem współczucia mam też do ciebie wielki szacunek i podziw. Ciągle tracimy coś lub kogoś i nic nam nie wynagrodzi naszych strat. I to nieprawda, że jeśli coś nas nie zabije, to nas wzmocni. Życie nas przeczołga i wypluje. Taki mały feedback na pocieszenie. Pozdrawiam serdecznie

      Polubienie

      1. ……że jeśli coś nas nie zabije, to nas wzmocni. To jedno z tych prostych głupich powiedzonek w które absolutnie oboje z nas nie wierzyliśmy. Z pewnością nie jest to prawda absolutna i wielu z nas ma na to dowody ze swojego życia.
        Życie nas przeczołga i wypluje…Brzmi to bardzo naturalistycznie. Jedni, „po wypluciu” się pozbierają a wielu nigdy nie. Czuje duże rozczarowanie do życia z Twojej strony?.
        Nie ma mnie za co podziwiać. Miałem „..szczęście, które się nie trafia….”. Tak bardzo próbuje skoncentrować się na tym ze byliśmy przez tak wiele, wiele lat szczęśliwi, a wielu nigdy tego szczęścia przez cale życie nie zaznało. Takie myśli, chociaż w części, łagodzą ból.
        Wykańcza mnie brak snu., a zawsze tak dobrze ( zbyt dobrze twierdziła Bognna) spałem.
        Pozdrawiam,
        J.

        Polubienie

  5. Oczywiście, że tak. Psy przeżywają żałobę bardzo głęboko. Są cudownymi istotami, nie zawsze i nie wszyscy zasługujemy na takich przyjaciół. Spacery z psem, a właściwie chodzenie z nim przez długie godziny, ratowały mnie w bardzo trudnych chwilach. Oszalałabym gdybym nie miała wtedy Rolfa.

    Polubienie

  6. Przeczytałam tę smutną wiadomość dopiero dziś…. Szczerze współczuję… Jest mi niewymownie żal i przykro, że tak wartościowe i mądre Osoby odchodzą zbyt wcześnie… To boli… Nigdy nie komentowałam, choć czytałam często od czasu, gdy Bognna pomagała Nulce chorej na łamliwość kości… Przesyłam ciepłe myśli i wspieram duchowo… 😪

    Polubienie

  7. Przykro mi bardzo, czytałam jej bloga od lat. Zawsze coś miłego, ciekawego. Czy możesz napisać co się stało?
    Jeśli nie chcesz, nie pisz.
    Dużo sił…

    Polubienie

      1. Serce przestało bić we snie. Nie było żadnych znaków ani przesłanek ze to się może zdarzyć. Lekarze tak do końca nie wiedza dlaczego.
        Wieczorem poprzedniego dnia omawialiśmy plany na następny dzień i potwierdziliśmy rezerwacje na jesienny wyjazd do Zeelandii.
        J.

        Polubienie

      1. Piszac poezje zanurzala sie w inny stan swiadomosci, stan smutku ale i gleboki ocean spokoju, dostep do Duszy… czytajac jej poezje, bardzo to czuc, ona oczywiscie bardzo kochala Zycie i Swiat…i Ciebie.. to naprawde Jest Prawdziwa Milosc …slowa pelne szacunku ZAWSZE, delikatnosc…

        Polubienie

    1. Już minęło ponad piec miesięcy i ciągle jest mi się trudno pogodzić, ze Bognny przy mnie nie ma. Jedyny postęp to to, ze zaakceptowałem ze jestem sam i uczę się żyć samodzielnie. Siły dodają mi wspomnienia z naszej pięknej relacji trwającej nieprzerwanie od szkoły średniej przez 47 lat. Córka z rodzina i duża grupa przyjaciół z Belgii i Polski dają mi duże wsparcie.

      Polubione przez 1 osoba

  8. Oczywiście J, to jest jakby duża część duszy została ,,wyrwana”…nawet ciało za tą wyrwą nie nadąża. To jest inne życie, a raczej ,,nie życie” ale stopniowo oddech wróci.
    Bardzo pozdrawiam
    p.s
    Cały czas mam Bognnę przed oczami

    Polubienie

  9. Tak J. przeżyłam ale nie w przełożeniu bezpośrednim na Twoją ,,wyrwę w duszy”…Każda strata jest indywidualna. Ale pamiętam wpisy Bognny i to co przemycała między wierszami o Waszej Miłości, bardzo subtelnie i delikatnie ale można było odebrać ciężar wielkiego uczucia.
    Po moich stratach doszłam do takiego stanu…że nosimy w sobie myśli tego kochanego człowieka, jego słowa, jego śmiech i łzy, jego dotyk…po prostu wszystko. Ten człowiek żyje…w nienamacalny sposób.
    Trzymaj się J. jestem z Tobą (dlatego piszę)
    pozdrawiam Cię serdecznie

    Polubienie

    1. Dopiero teraz odpowiadam, w ostatnie tygodnie odwiedziłem rodzinę w Polsce, byłem tez na wakacjach na Warmii, czas spędzony z przyjaciółmi jest bezcenny. Dziękuje za wzruszający wpis. Tak pięknie słowami opisałaś swoja sytuacje które tez oddaje mój aktualny stan ducha. Otoczony, kochającymi ludźmi wychodzę z otchłani i zaczynam powoli cieszyć się przyjaźniami i kontaktami z ludźmi. Pozdrawiam serdecznie. J.

      Polubienie

  10. Nie zapominam o Bognnie, wciąż mam blog w ulubionych, czytam jej komentarze u siebie, za każdym razem gdy widzę zdjęcie dziewczynki z kokardami na głowie przypomina mi się, jak się z nich śmiała… 47 wspólnych lat jest wartością absolutną, niezniszczalną…
    Pozdrawiam najserdeczniej

    Polubienie

    1. Droga Anno, dziękuje ze piszesz. Tak to prawda, wspomnienia 47 lat, wspólnych ale tez wypełnionych miłością i jednocześnie przyjaźnią, będę cenił i nosił w sobie na zawsze, niezależnie jak moje życie w przyszłości się ułoży. Pozdrawiam J.

      Polubione przez 1 osoba

  11. Nasza prawdziwa natura nie zna początku ani końca, na­ro­dzin ani śmierci. […] jeśli ktoś bliski właśnie zmarł, poszukaj jej lub jego w nowym przejawie. To niemożliwe, by ta osoba umarła. Pod wieloma względami jej istnienie trwa nadal. Uży­wa­jąc oczu mądrości, możesz rozpoznać ją wokół siebie i w sobie.

    Hanh Thich Nhat, Lęk. Co warto wiedzieć, by
    przetrwać burzę,

    Polubienie

Odpowiedz na kasiapur Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s