Archiwum dnia: 9 listopada, 2010

Zdechła ryba.

                               Tak się właśnie czuję. Jak zdechła ryba.
O samotności już pisałam. O tęsknocie także. O smutku również. I o kolejnej, prawie w całości wypitej, butelce wina także.

 
Co mi pozostaje?

 
Ano poezja. I jak zawsze niezawodna MPJ:

„Meduzy rozrzucone niedbale,

 Muszle, które piasek grzebie,

I ryba opuszczona przez fale

Jak serce moje przez ciebie”.

 

                         Byle do jutra. Jutro bowiem skończy się moja samotność, a pojutrze zaczyna się w Belgii długi weekend.

Byle do jutra więc.